Oby "Promieniowanie" promieniowało na cały świat
Maria Nowotarska

Oby "Promieniowanie" promieniowało na cały świat

Rozmowa z Marią Nowotarską

Wszyscy uczyliśmy się o niej w szkole. Tajemnicza, fascynująca kobieta-geniusz, wynalazca, dwukrotny (!) laureat nagrody Nobla (i matka noblistki!) w czasach, kiedy miejscem kobiety byl dom, a nie laboratorium. Mało jednak wiemy o jednej z największych Polek, Marii SkłodowskiejCurie (1867-1934).

Jak wspomina genezę najnowszego projektu Salonu Poezji, Muzyki i Teatru jego artystyczny dyrektor- Maria Nowotarska, "Promieniowanie" narodziło się rok temu. W czasie jej spotkania z dramaturgiem Kazimierzem Braunem oboje doszli do wniosku, że czas na kolejne ambitne spełnienie. Ta para ma na swoim wspólnym koncie kilka teatralnych przedsięwzięć - "Tamara L.", "Helena - rzecz o Modrzejewskiej", "American Dreams"

Maria Nowotarska: Nic nie sugerowałam, a krótko po tym spotkaniu zadzwonił do mnie Kazimierz Braun i powiedział, że ma pomysł - rzecz o Marii Skłodowskiej-Curie. Początkowo nie wyobrażałam sobie jak zdołam zmierzyć się z tą postacią. Ale zwyciężyła jego pasja i wielka determinacja, aby w naszym teatrze ukazywać postaci ważne dla Polski.

I tak, po Tamarze Łempickiej i Helenie Modrzejewskiej, bohaterką kolejnej sztuki Brauna napisanej dla teatru w Toronto stała się kobieta niezwykła - Maria Skłodowska-Curie. Kazimierz Braun przeprowadził dogłębne studia nad jej życiem, zarówno naukowym jak i prywatnym. Poznał ją blisko i zrozumiał.

MN: Początkowo sztuka miała być napisana dla trzech postaci - dwóch kobiecych, jednej męskiej. Z Agatą i ze mną miał grać Rafał Sokołowski, ale nie udało się nam skoordynować naszych rozkładów pracy i pozostałyśmy my dwie.

Maria Nowotarska wcieliła się w postać Marii Skłodowskiej-Curie, a Agata Pilitowska -jej córki Ewy, dziennikarki, artystki, która napisała książkę swojej wybitnej matce. Sztuka jest właśnie ukazaniem rozmowy matki i córki, która postanawia wydobyć od chorej matki całą o niej prawdę.

MN: Dramat rozgrywa się pod koniec życia Marii Skłodowskiej-Curie w sanatorium we francuskich Alpach, na tarasie z widokiem na góry. Maria jest już chora, rzekomo na płuca, zmęczona. Mimo jej schorowania i utraty sit fizycznych, duchowo, emocjonalnie jest bardzo, silna. W dialogach z Ewą ujawnili się ogrom jej przeżyć, zarówno Marii jako osoby prywatnej jak i naukowca. Jest kilka wielkich monologów, w których wspomina śmierć swojej matki, decyzję wyjazdu za granicę, studiów w Paryżu.

Maria Nowotarska, sama pełna energii i młoda duchem, będzie grała kobietę w wieku zbliżonym do swego.

MN: Nie lubię sztucznego odmładzania, takiego na siłę, kiedy aktorki próbują koniecznie grać postaci dużo młodsze. To żałosne. Dwa z ogromnie ważnych wydarzeń, w życiu osobistym Marii - miłość do Piotra Curie i jego śmierć oraz romans z Paulem Langevinem ukazane są w konwencji snu, co pozwala mi na ukazanie Marii młodszej, w pełni sił.

Sztuka jest trudna i stawia ogromne wyzwanie obu aktorkom.

MN: Tak, spektakl trwa półtorej godziny bez przerwy. Jest mnóstwo tekstu do nauczenia się. Ja sama także poświęciłam wiele czasu na przygotowanie się i poznanie postaci, którą gram. Odwiedziłam jej muzeum w Warszawie, czytałam książki, studiowałam. W samym spektaklu wykorzystane są fotografie, obrazy, wiele elementów archiwalnych, ale to już zobaczą widzowie sami. Bardzo ważną rolę odgrywa też przepiękna muzyka, skomponowana przez Jurka Boskiego. I scenografia autorstwa Joanny Dąbrowskiej.

Małgorzata P. Bonikowska: Poznając tę postać, wcielając się w nią, czego nauczyła-się Pani o Marii Skłodowskiej-Curie?

MN: To była kobieta pełna determinacji, kochająca pracę i posiadająca wielki upór, a także chęć czynienia dobrze. Targały nią głębokie uczucia. Poznając ją i grając tę rolę, utwierdzam się w przekonaniu, że tylko bezgraniczna, ciężka praca czyni dobro. Ta sztuka ma także, w zamierzeniu Kazimierza Brauna, aspekt edukacyjny - jest obroną nauki, tej czystej, ale także ukazuje jej zagrożenia. Maria Skłodowska-Curie była fascynującym człowiekiem i wielkim naukowcem.

MPB: Po raz kolejny na scenie w roli matki i córki pojawiają się a dwie aktorki, które są matką i córką w rzeczywistości. Czy to pomaga w pracy Pani i Agacie?

MN: Nie jest to dla nas w pracy relacja o znaczeniu pierwszorzędnym. Jest ona chyba ważniejsza dla naszych widzów niż dla nas. Po prostu przez te lata, z roli na rolę, rozumiemy się coraz lepiej. Agata jest aktorką, człowiekiem, którego szanuję jako współpracownika. I ona odwzajemnia mi się tym samym. Praca bardzo nas łączy i pracuje się nam bardzo dobrze.

MPB: Próby, jak wiem, trwają i są bardzo intensywne.

MN: Tak, spotykamy się z Kazimierzem Braunem na próbach w róznych miejscach - w Toronto, w Niagara-on-the Lake, w Buffalo, To taki wędrujący układ z powodu naszego oddalenia od autora. W piątek jedziemy do Buffalo na ostatnią próbę. Te spotkania są bardzo wazne dla spektaklu i dla nas.

MPB: Prapremiera sztuki odbędzie się w Toronto. Czy są jakieś dalsze plany?

MN: O, jest ich bardzo wiele. Jesteśmy już zaproszeni do San Diego, do Phoenix i Indianapolis, a jest także w planach i właściwie w przygotowaniu bardzo ważna sprawa - możliwość zagrania "Promieniowania" w Warszawie, być może w Teatrze Polonia Krystyny Jandy, która właśnie o wielkich Polkach stara się prezentować spektakle.. A wszystko zaczęlo się od mojej wizyty w Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie. Przypadkowa nieprzyjemna scysja między bileterką a jej współpracowniczką bardzo mnie zbulwersowała, ponieważ ja mialam wrażenie, że jestem w świętym miejscu. Kiedy po cichu zrobiłam tej pani uwagę, zaczęta krzyczeć i w końcu przyszli mi w sukurs pracownicy muzeum. Zaprosili mnie do biura i wtedy na ich pytania wyjaśniłam, kim jestem. Od tej chwili dyrektor muzeum pani Marciniak, która potem udostępniła mi fotografie do spektaklu, pilotuje ten projekt i bardzo chce, aby nasza sztuka pokazana była w Teatrze Polonia. Mam nadzieję, że będzie ona promieniowała i że Maria Skłodowska-Curie trafi w wiele miejsc na świecie.

My także, a do propagowania imponującego dorobku i nowych projektów Salonu na pewno przyczyni się stworzona niedawno i rozbudowywana systematycznie witryna internetowa www.teatrpolskitoronto.com. Salon Poezji, Muzyki i Teatru jest już dobrze znany w wielu zakątkach świata, a teraz pozna go jeszcze więcej miłośników teatru. Pani Marii Nowotarskiej składamy najcieplejsze życzenia urodzinowe - dużo, dużo sukcesów, miłości i wiecznej młodości - czyli tak jak dotychczas

-"GAZETA" dziennik w Kanadzie

Facebook Twitter Google+ Pinterest